Superweniencja psychofizyczna

Tekst na najbliższe seminarium znajduje się tutaj. Przyjemnej lektury.

Zapraszam do komentowania tekstu na blogu.

Tags:

2 Comments to “Superweniencja psychofizyczna”

  1. 1. Tekst Łukasza jest dobry i potrzebny. Przynajmniej w tym znaczeniu, że podejmuje próbę uporządkowania naszej wiedzy nt. pojęcie, którym często posługujemy się, chyba nie do końca mając świadomość możliwych konotacji. Tekst jest zatem dobrym punktem odniesienie. Pozwala (przynajmniej dla mnie) na refleksję dot. ogólnie sensowności kreowania relacji takich jak superweniencja.
    2. Kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z emergencją i superweniencją w wydaniu Claytona to towarzyszył temu pewien zachwyt i zaciekawienie. Dzisiaj, zwłaszcza po lekturze taktu Łukasza, coraz bardziej nabieram przekonania, że jest w tym więcej z przejściowej mody i próby nazwania niezrozumiałych relacji innym niezrozumiałym pojęciem – albo pojęciem nie przybliżającym nas do rozumienia. Ma to coś w sobie z “teologii negatywnej” – ponieważ nie rozumiemy jakiegoś obserwowanego fenomenu (qaliów) – więc nazywamy go “wielką tajemnicą” albo “tym problemem o którym wszyscy wiemy że go nie rozumiemy ale boimy się do tego przyznać” albo “superweniencją”.
    3. Powyższe uwagi dotyczą głównie superweniencji tzw. silnej, która wydaje się być relacją kompletnie zbędną. Brzmi ciekawie i atrakcyjnie gdy ją formalizujemy na kwantyfikatorach albo gdy mówimy o superweniowaniu jakiś qualiów na stanach neuronowych. Ale wyobraźmy sobie, że interesuje mnie superwniownaie cechy jaką jest „bycie mężczyzną” na mojej biologicznie bazie – zespołu tkanek składających się na ludzkie ciało. Otóż „bycie mężczyzną” (A) silnie superweniują na ludzkim ciele (B) jeżeli dla każdego osobnika x i dla każdej własności posiadania fallusa (F) zachodzi koniecznie, że jeśli osobnik x posiada fallusa to w ludzkim ciele (B) istnieje taka własność (chromosom Y), taka, że jeśli osobnik x posiada ten chromosom to koniecznie posiada też fallusa. Takich trywialnych relacji można wymyślać cały szereg. Superwniencja tzw. silna jest próbą innego nazwania koniecznych praw natury lub relacji przyczynowej.
    4. Jedynie ciekawą jest relacja superweniencji słaba. Jeśli stwierdzimy bowiem, że w naturze występują takie relacje to przełamuje to tezę o domknięciu przyczynowym oraz wprowadza silny element przypadkowości (ontologicznej) w świecie. Moim zdaniem rozważanie superweniencji ma sens tylko w tym kontekście. Powyższa uwaga przynosi się też na rozważania dot. korelacji, determinacji i zależności. Tam gdzie mamy do czynienie z relacją zdeterminowana i zależną w rozumieniu Łukasza, mówienie o superweniencji nie ma sensu.
    5. Teza, że pojęcia superweniencji używają naturaliści jest chyba za daleko idąca. Jeśli chodzi o superweniencje silną to tak – bo ona w istocie zastępuje relacje przyczynowości. Jeśli chodzi o superweniencje słabą to jest chyba odwrotnie. Trzeba tu bowiem wprowadzić pozafizyklane elementy (przypadek, wola Boża) determinujące strukturę rzeczywistości. Wprowadzenie takich elementów skazuje nas automatem na antynaturalizm epistemologiczny – czyli zgodę na niepoznawalność / niewyjaśnialność świata.
    6. Korelacja to pojęcie wypracowane w statystyce i chyba sugerowałby trzymania się statystycznej interpretacji. Inaczej tworzymy pewien chaos pojęciowy. Mówienie o silnej lub słabej korelacji wiąże się z matematycznie wyliczalnym współczynnikiem tej korelacji. Jeśli zastosujemy np. współczynnik Pearsona to jego wartość poniżej 0,5 wskazuje na brak korelacji, a wartości powyżej 0,8 wskazują na korelację silną. Jest w tym oczywiście pewna konwencja – ale wydaje się ona całkiem niezła. Mówienie zaś, że z korelacją mamy do czynienie wówczas gdy zmiany zachodzą równocześnie jest nieporozumienie. Chyba nikt nie wymaga tu równoczesności – chodzi raczej o to że zmiany zachodzą nieprzypadkowo – ich rozkład zatem odbiega od tzw. rozkładu normalnego.

  2. Zastanawiałem się czy umieścić komentarz do tekstu Łukasza ponieważ moje uwagi byłyby w zasadzie krótkie a reszta miałaby dotyczyć samego pojęcia superweniencji i emergencji. Jednak sprawę uprościł Marcin, którego uwagi pokrywają się w zasadzie w całości z tym co chciałem powiedzieć.
    1. Tekst Łukasza jest czytelny, jasno referuje różne rozumienia superweniencji.
    2. Pojęcie superweniencji i emergencji jest pojęciem zgrabnym, opisuje intuicję, że pomimo dostrzegania zależności między zjawskami na róznych ppoziomach opisu to różnego rodzaju problemy nie pozwalają nam kopmutacyjnie (precyzjnie) opisać związków przyczynowych pomiędzy tymi zjawiskami. Jednak pojęcia te są nadużywane i niejednokrotnie służą mglistemu filozoficznemu zadymieniu problemu w celu “udowodnienia” niemożliwości prób podejmowania takiego komputacyjnego opisu.

    LL

    Na koniec jedna tylko uwaga w kierunku Łukasza- pamiętam, że w tekście znalazł się fragment, że pojęcie superweniencji posługują się prawie wszyscy naturaliści (!!!). Na Boga, istnieje znaczna grupa naturalistów, która znając zapędy wielu różnych dualistycnzych lub quasi dualistycznych filozofów od tego pojęcia wolą trzymać się od tego pojęcia z daleka!!!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: