Recenzja nowej wersji ,,Obrony antynaturalizmu” M. Gorazdy (rozdziału I-go i II-go)

I. Rekonstrukcja poglądów:

1. Rozdział I ,,Naturalizm i antynaturalizm w filozofii”

a) pierwsza część rozdziału to rozważania dotyczące różnych twarzy naturalizmu. Marcin podnosi, iż geneza naturalizmu sięga filozofii starożytnej, w której natura była pojmowana jako przedmiot poznania odrębny od podmiotu poznającego, a prawa nią rządzące uznawane były za konieczne. Natura traktowana więc była mechanicystycznie i materialistycznie,

b) dalej, dyskutowany jest naturalizm społeczny, który mechanicystycznie oraz materialistycznie traktuje człowieka. Człowiek jest częścią przyrody, i jako taki podlegać musi jej prawom. Radykalną wersję naturalizmu społecznego zaproponował Comte, który podnosił, iż prawa socjologii mają charakter konieczny podobny do praw fizyki. Marcin podnosi też, iż naturalizm będzie przez niego rozumiany tak, jak definiuje go A. Grobler, a więc jako pogląd, według którego ,,wzory metodologiczne” wykorzystywane w naukach przyrodniczych, mogą być wykorzystane również i w naukach społecznych. Wzory te umożliwiają przewidywanie i wyjaśnianie zjawisk.

c) w kolejnej części rozdziału I, Marcin omawia zagadnienie naturalizmu w filozofii umysłu, relację naturalizm-supernaturalizm (transcendentalizm), naturalizm metodologicznego (wedle którego istnieje ciągłość pomiędzy filozofią a nauką) oraz naturalizm w naukach normatywnych,

d) rozdział zakończony jest prezentacją tezy, którą Marcin zamierza bronić w dalszej części pracy. Teza ta wyraża, iż ,,istnieją takie zachowania ludzkie, które nie poddają się naukowemu wyjaśnianiu lub też uzyskane wyniki są krótkotrwałe (są falsyfikowane przez kolejne dane empiryczne).

2. Rozdział II ,,Założenia teoriopoznawcze czyli o granicach poznania w ogólności”

a) Marcin stwierdza, iż Arystotelesa poglądy na naturę poznania są najbardziej powszechne. Dlatego podejmuje się ich przedstawienia. Szczególne znaczenie ma zwłaszcza ,,optymizm” Arystotelesa w kwestii poznania. Optymizm ten polega na tym, iż Stagiryta wydaje się zakładać, iż nasze zdolności poznawcze, przynajmniej w kwestii poznania naukowego, nie mogą napotkać na jakieś granice. Marcin wskazuje również na cztery cechy arystotelejskiego schematu poznania: (1) przekonanie o istnieniu materialnego (przynajmniej w części) świata zewnętrznego; (2) istnienie zasad świata zewnętrznego; (3) dążenie do poznania jest dla człowieka naturalne; (4) poznanie jest możliwe dzięki doświadczeniu zmysłowemu, jak i intelektowi.

b) poznawczy optymizm Arystotelesa skontrastować można z pesymizmem poznawczym sceptyków. Marcin przytacza tezę Hume’a o tym, wrażenie konieczności, które związane jest z relacją przyczynowa to efekt nawyku. Wskazanie na tę relację nie mówi więc wiele o tym, ,,jaki świat naprawdę jest”. Marcin przyjmuje trzy tezy Hume’a, które stanowić będą teoretyczne założenia pracy: (1) istnienie świata, który jest przedmiotem poznania; (2) dostęp do przedmiotu poznania posiadamy dzięki zmysłom; (3) pomiędzy przeświadczeniami badacza a światem zewnętrznym istnieje korespondencja, wynikająca z biologicznego dostosowania aparatu poznawczego.

c) Marcin stwierdza, iż u Hume’a brakuje metody pozwalającej na odróżnienie przeświadczeń prawdziwych od fałszywych. Metody takie odnajduje u Peirce’a, a są nimi: wytrwałość, autorytet, metoda aprioryczna oraz metoda naukowa. Ponadto, Peirce był optymistą epistemologicznym, gdyż nie może istnieć według niego obiektywna granica poznania.

d) zdaniem Marcina, optymizm poznawczy Peirce’a ufundowany jest na ,,mitotwórczym” założeniu ontologicznym. ,,Mit” występuje tu w znaczeniu podanym przez L. Kołakowskiego. Mityczne przekonanie Peirce’a polega na tym, iż zakłada on istnienie oddzielnych zbiorów ,,aktów przeżywania” oraz ,,przedmiotów postrzeżenia”. Przekonanie to nie ma natomiast żadnego uzasadnienia.

II. Uwagi:

1. W rozdziale I Marcin stwierdza, iż przedmiotem rozważań nie będą problemy: umysł-ciało, nauka-religia, realizm-irrealizm moralny. Zasadne wydaje się więc pytanie, dlaczego w rozdziale tym znajdują się podrozdziały o naturalizmie w filozofii umysłu, o relacji nauka-religia oraz o naturalizmie w naukach normatywnych. Te trzy problemy są z pewnością niezwykle interesujące i jako takie, doczekały się niezwykle drobiazgowych analiz. Nawet ich skrótowa prezentacja zasługuje jednak na obszerniejsze potraktowanie.

2. Rozdział II dotyczy ogólnych granic poznania. Podniesione tam przeciwko ,,optymistycznym” teoriom poznania sceptyczne argumenty, znajdują zastosowanie wobec poznania ,,w ogóle”, nie wspierają więc w interesujący sposób głównej tezy pracy, która dotyczy niemożliwości wyjaśniania naukowego zachowań ludzkich.

3. Interpretacja Hume’a wydaje mi się zbyt jednostronna. Jeśli idzie o dziedzinę filozofii, Hume rzeczywiście twierdzi, iż argumenty sceptyczne są nie do odparcia. Jednakże jeśli idzie o dziedzinę ,,potocznego myślenia empirycznego”, Hume stwierdza, że argumenty sceptyczne nie mają wobec niej zastosowania, gdyż opierają się temu nasza wrodzone mechanizmy psychologiczne (dzięki którym chociażby, pomimo sceptycznych argumentów przeciwko istnieniu metafizycznego związku przyczynowego, praktycznie przyjmujemy, że związek przyczynowy zachodzi z koniecznością). W tym sensie, Hume jest naturalistą. Stwierdza on, że sceptyczne argumenty nie działają, gdyż nie mogą one podważyć naturalnych dyspozycji do posiadania określonych przekonań. Hume-sceptyk jest więc ,,pesymistą” poznawczym, a Hume-naturalista jest poznawczym ,,optymistą”.

4. Nie są dla mnie jasne rozważania dotyczące podmiotu i przedmiotu poznania, pod koniec rozdziału II. W szczególności, pada tam sformułowanie: ,,jeśli nawet w ślad za empirystami potraktujemy doświadczenie poważnie, to w efekcie dezawuujemy niezależność bytową rzeczy jako kwestię wadliwie postawioną”. Dlaczego jest to wtedy kwestia wadliwie postawiona? Czy chodzi tutaj o to, że nie możemy poznać rzeczy samych w sobie a jedynie ich przedstawienia? Czy może o to, że zawsze postrzegamy coś poprzez pryzmat posiadanej już wiedzy, co relatywizuje poznanie?

Tags:

2 Responses to “Recenzja nowej wersji ,,Obrony antynaturalizmu” M. Gorazdy (rozdziału I-go i II-go)”

  1. Bardzo dziękuję za uwagi. Już po omówieniu widzę, że co najmniej dwa elementy będą wymagały poprawki. Zacznę od nich, trochę nie po kolei:
    1. Peirce w zasadzie akceptuje tylko jedną metodę na ustalenie przeświadczeń, które może być skuteczna – to jest metoda naukowa. Pozostałe są opisane jako zidentyfikowane przez niego, ale nie skuteczne. Chyba nie dość jasno to wyraziłem i wymaga to poprawki;
    2. Cytowane zdanie w uw. 4 rzeczywiście może być nie jasne. Jest ono niemal cytatem z Kołakowskiego. Miałem tu dylemat i mam go dalej – czy rozwijać te rozważania podając moje własne rozumienie, czy nie? Tekst Kołakowskiego jest bardzo skondensowany i trzeba się dobrze napracować, żeby dotrzeć do jego esencji. Odnosząc się do konkretu – to, że kwestia niezależności bytowej jest wadliwie postawiona wynika (moim zdaniem) z dwóch twierdzeń: Po pierwsze, co chyba napisałem, że w samo doświadczenie (akt przeżywania) nie pozwala na odróżnienie podmiotu, aktu i przedmiotu poznania. Te podziały są “mityczne” same w sobie. Aby pytać o niezależność bytową rzeczy trzeba najpierw pojęcie rzeczy wydzielić w osobny podzbiór – a już ta operacja nie znajduje uzasadnienia. Pytanie o niezależność bytową rzeczy, z drugiej strony, implikuje niezależność bytową podmiotu, co również jest wątpliwe. Tu ujawnia się owo błędne koło dostrzeżone przez omawianych przez Kołakowskiego filozofów.
    Pozostałe uwagi:
    – uwagę dot. naturalizmu w filozofii umysłu i w relacji nauka – religia pozostawiam do dyskusji. Wydawało się, że w pracy dot. naturalizmu, należy przynajmniej zasygnalizować zupełnie inne rozumienia i konteksty,w których pojęcie to występuje. Jeszcze bardziej uwaga Łukasza dot. naturalizmu w naukach normatywnych.
    – uzasadnieniem w ogóle dla rozdziału II jest podstawowy problem. Żeby coś naukowo wyjaśniać to trzeba coś poznawać. Jeśli wyszedłbym z założenia, że istnieją jakiś naturalne granice poznawcze, to konsekwentnie musiałbym zakończyć pracę już w tym miejscu. Jeśli zgadzam się, że istnieją obszary niepoznawalne to tym bardziej będą one niewyjaśnialne. Wstępne założenia jest jednak takie, że owo poznanie jest możliwe, choć opiera się na, twardych, nie do końca uzasadnionych założeniach. Poznanie takie to jednak “ciężka praca u podstaw” – nieustanne “uzgadnianie przeświadczeń”. Optymizm arystotelejski jest prymitywny i nie może zostać zaakceptowany.
    – Hume – zgadzam się co do zasady z uwagami Łukasza. Jeśli z tekstu wynika, że twierdzę, że Hume jest pesymistą, to tekst wymaga poprawki. Hume zwalcza sceptyków, choć tu argumenty są “moralne”. Dla Huma poznanie jest możliwe, choć uwarunkowane “biologicznie”. Jak na ówczesne czasy to bardzo nowatorska teza.

Trackbacks

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: